Posty

Joanna Lamparska i Piotr Kałuża - "Miasta do góry nogami"

Obraz
Książka "Miasta do góry nogami" Joanny Lamparskiej i Piotra Kałuży zwróciła moją uwagę, leżąc na półce z nowościami w Empiku. Hasło na tyle okładki: "Ukryte skarby, masońskie rytuały i szalone pomysły Hitlera" było dla mnie obietnicą lektury, która porwie moją mroczną fantazję. Czy naprawdę znalazłam w tej książce to, czego szukałam?


Dzieli się ona na 19 dość krótkich rozdziałów. Każdy z nich opisuje historię podziemi innego europejskiego miasta, więc nie można narzekać na brak różnorodności. Zostały one przedstawione bardzo rzeczowo, dla mnie jako dla osoby, która nie jest szczególnie zainteresowana historią, zdecydowanie zbyt rzeczowo. Czułam się, jakbym czytała przewodnik turystyczny. Przechodząc od jednego faktu historycznego do drugiego, moja wybujała wyobraźnia nie miała się gdzie rozwinąć. Tak tajemnicze miejsca jak podziemia wielkich miast naprawdę można opisać w sposób pobudzający fantazję. Jedynym fragmentem, który wywołał u mnie dreszczyk emocji to był r…

Bombus Natural Energy - Raw Energy

Obraz
Ku mojej uciesze ostatnio znacznie powiększył się asortyment bezcukrowych raw barów, stale dostępnych w sklepach. Batony marki Dobra Kaloria, świetnie sprawdziły się jako zdrowa przekąska, więc z chęcią sięgnęłam po surowe batoniki firmy Bombus Natural Energy.

Cocoa&cocoa beans


Bezcukrowy, bezglutenowy, wegański batonik okazał się być w miarę foremnym bloczkiem o zimnym, ciemnobrązowym kolorze. Przypomina drobnoziarnisty pumeks. Widać w nim brązowe kawałki niezmielonych ziaren kakaowca, więc nie dziwne, że pachnie głównie prawdziwym, gorzkim, surowym i cudownie wyrazistym kakao. Mimo, że jest to RAW bar, wyczuwam w nim paloną nutę. Przebija się także daktylowa słodycz, ale nie jest ona nachalna.



W dotyku batonik jest szorstki i suchy. Nie ciągnie się i nie jest tak gumkowaty jak inne wegańskie produkty tego typu. Na ich tle wydaje się mieć dość kruchą strukturę. Na szczęście wcale nie okazał się zbyt suchy. Odpowiednią wilgotność nadawały mu duże kawałki niezmielonych ziaren kakaow…

Dlaczego lepiej jest być pesymistą?

Obraz
Ostatnio obserwuję istny wysyp optymistów. Może pozytywne nastawienie rzeczywiście sprawia, że spotyka nas w życiu mniej przykrych rzeczy? Ja też starałam się choć częściowo zrezygnować z mojego czarnowidztwa, ale zmiana sposobu myślenia wcale nie jest taka łatwa. Za to dostrzegłam, że bycie pesymistą ma przynajmniej jedną zaletę ...


Mianowicie pesymiści rzadko spotykają się z rozczarowaniem. Nastawiamy się na najgorszy możliwy scenariusz, więc jeśli zrealizuje się on, wcale nas to nie zaskakuje ani nie sprawia, że jesteśmy jakoś szczególnie zdruzgotani. Przecież byliśmy na to nastawieni. Za to dla optymisty, taki obrót spraw może to być dużym wstrząsem.

Kolejną kwestią jest to, że rzadko kiedy sytuacja jest tak tragiczna, jak oczekiwaliśmy. Ten fakt daje nam sporo otuchy i sprawia, że w naszym umyśle pojawia się myśl Może życie wcale nie jest tak okrutne, jak myślę? Przecież mogło być gorzej. ... 

To taki mały przebłysk optymizmu w pesymizmie.

Lista lęków absurdalnych

Obraz
Długo zastanawiałam się, jaki tytuł nadać tej notce. Opublikowałam już Listę lęków dnia codziennego, ale ten wpis nie zostać przeze mnie potraktowany jako część druga, bo zawiera zupełnie inny zestaw obaw. Początkowo chciałam go nazwać Listą lęków abstrakcyjnych, ale kto z nas może mieć pewność, że nie jest stale obserwowany w ramach szalonego eksperymentu? Nie jest to więc wcale takie abstrakcyjne. Zdecydowałam się więc na użycie słowa absurdalny. W końcu w życiu codziennym spotykamy się z masą absurdów i są one jak najbardziej realne.

1. Doznać amnezji.
Jako ludzie nie mamy pamięci doskonałej, często zapominamy o wielu mniej lub bardziej ważnych sprawach. Jednak perspektywa doznania amnezji i stracenia całej dotychczasowej pamięci, zapomnienia o wszystkim, czego się doświadczyło i nauczyło, a nawet kim się jest, niewątpliwie budzi przerażenie.

2. Być w stanie śmierci klinicznej.
Osoby, które przeżyły śmierć kliniczną, opisują to jako makabryczne doświadczenie. Bycie uwięzionym w nieru…

Powrót do ludzi

Obraz
Chyba każdy introwertyk miewa takie chwile, kiedy potrzebuje zamknąć się w swojej jaskini i zniknąć ludziom z oczu. O ładowaniu społecznej baterii pisałam już tutaj.


Ostatnio miałam bardzo długą przerwę w kontaktach międzyludzkich ... zbyt długą. Spowodowało to, że zamiast czuć, że moja społeczna bateria jest w 100% naładowana i teraz mogę bez problemu wyjść do ludzi, perspektywa spotkania ze znajomymi wydaje mi się jeszcze bardziej stresująca. Można powiedzieć, że odrobinę zdziczałam.

Widzę już, na czym polegał mój błąd. Ograniczenie do minimum kontaktów z innymi ludźmi przez dłuższy okres czasu spowodowało, że owszem odpoczęłam, ale także odzwyczaiłam się od nich. Teraz bardzo ciężko będzie mi przywyknąć od nowa do codziennych spotkań. Mam nauczkę i już wiem, że potrzebuję przerw, ale nie mogą być one przesadnie długie, bo (jakby dziwnie to nie brzmiało) częściowo zatracam wtedy umiejętność nawiązywania kontaktu z innymi osobami.

Olga Tokarczuk "Dom dzienny, dom nocny"

Obraz
Jestem zafascynowana twórczością Olgi Tokarczuk. Czytam książkę za książką i mam wrażenie, że przedstawione w nich historie nie dotyczą tylko opisywanych bohaterów i miejsc, ale opowiadają ... po części również o każdym człowieku.


"Dom dzienny, dom nocny" został napisany w taki sposób, że można w nim odnaleźć elementy własnego życia. Skłonił mnie do refleksji nad codziennością i umieszczeniem mojej egzystencji w rzeczywistości. Myśli bohaterki zaczepiają się na wielu rzeczach, obok których pewnie przeszłabym bez zastanowienia. Przekonało mnie to, że powinnam być uważniejsza i żyć ... świadomie. Dzięki temu będę w stanie utrwalić w głowie momenty z mojego życia, zatrzymać te obrazy w sobie. Poczułam, że dotychczas nie przeżywałam ich, tylko przebiegałam przez nie jak przez maraton, żeby móc powiedzieć "odhaczone" i pobiec dalej.

Zawsze uważałam, że czas, kiedy śpię to czas w zasadzie zmarnowany. Wtedy dałoby się zrobić wiele rzeczy, ale nie można, bo trzeba się zreg…

Lista lęków dnia codziennego

Obraz
Mój mózg lubi mi podsuwać różne alternatywne wersje codziennych zdarzeń. Najczęściej są to najgorsze możliwe scenariusze tragedii przy wykonywaniu zwykłych czynności. Mając taką fantazję, dziwię się sama sobie, że jeszcze mogę w miarę normalnie funkcjonować lub gdzieś wyjść bez paraliżującego strachu przed koszmarnym wypadkiem.

Oto lista lęków, które regularnie pojawiają się w mojej głowie:

1. Utknąć w windzie
Nie mam klaustrofobii, ale i tak postrzegam windy jako psychodeliczne, szczelnie zamknięte pudełka z ogromnymi lustrami, jeżdżące w górę i w dół. Wizja utknięcia w takim miejscu bez możliwości wydostania się z niego lub powiadomienia innych ludzi o incydencie, napawa mnie przerażeniem. Pewnie szybko popadłabym w szaleństwo. Nie dziwię się, że w tak wielu horrorach wykorzystano motyw windy.

2. Być śledzonym.
Chyba nie tylko ja miewam poczucie, że ktoś cały czas za mną idzie i mnie śledzi. Zawsze zastanawiam się, czy zaraz nie padnę ofiarą tajemniczego szaleńca i mam dylemat: odwrac…